2.VII 2022 w godzinie apelu Jasnogórskiego parafianie w liczbie 31 osób wyruszyli na trzy dniowa pielgrzymkę. Po przejechaniu 510 km. pierwszym przystankiem na pielgrzymim szlaku było sanktuarium w ŚWIĘTEJ WODZIE - Matka Boża Bolesna ze Świętej Wody swoją matczyną miłością otacza wszystkich tych, którzy do Niej się uciekają. Od czasu, gdy w 1997 r. w Świętej Wodzie, 10 km na północy wschód od Białegostoku na drodze nr 19 w kierunku Sokółki powstała Parafia prawie nie ma dnia bez Pielgrzymów. Przybywają tu, aby wypłakać przed Maryją swoje troski, bóle i cierpienia, ale także by patrząc na Nią i na Jej Syna, odzyskać nadzieję i odwagę do znoszenia trudów ziemskiej pielgrzymki, do dźwigania swoich codziennych krzyży. Szczególnym znakiem Świętej Wody stała się Góra Krzyży, nazywana również Górą Bożego Miłosierdzia. Zaczęła powstawać w 1997 r. z krzyży wotywnych pątników na wzór analogicznego miejsca w Szawlach na Litwie.
W radosnej i modlitewnej atmosferze wyruszamy do miejsca gdzie wydarzył się CUD EUCHARYSTYCZNY związany z przemienieniem Hostii we fragment ludzkiego serca. Objawienie to jest pierwszym w Polsce cudem eucharystycznym, ponieważ dotychczasowe objawienia były związane jedynie z Maryją. Niezwykłe, mistyczne wydarzenia miały miejsce w październiku 2008 roku, jednak przez dłuższy czas były okryte tajemnicą. Wszystko zaczęło się pewnej jesiennej niedzieli, kiedy to podczas porannej mszy w kościele św. Antoniego jeden z komunikantów upadł na ziemię. Ksiądz Jacek udzielając Komunii Świętej upuścił biały opłatek, który upadł na stopień ołtarza. Wydarzenie to bardzo poruszyło kapłana, jednak jedyne co mógł zrobić w tym momencie to podniesienie komunikantu i postępowanie zgodnie z procedurą kościelną. Ta nakazuje umieszczenie hostii w naczyniu liturgicznym i zalanie jej wodą, w celu rozpuszczenia. Zgodnie z liturgią rozpuszczony komunikant nie jest już Ciałem Zbawiciela, którym stał się podczas przemienienia na mszy świętej. Hostia, po wydarzeniach została zalana wodą i przeniesiona do sejfu w kościelnej zakrystii. Po dwóch tygodniach, proboszcz parafii odkrył, iż Hostia nie rozpuściła się mimo upływu tak długiego czasu, a co więcej, w Jej środku powstała krwista plamka. Od tamtej pory, okoliczności tajemniczych wydarzeń w kościele badała już komisja kościelna oraz niezależni profesorowie medycyny. Ci ostatni uznali, iż czerwonobrunatna plamka na Hostii to fragment serca ludzkiego w stanie agonalnym. Komisja kościelna oraz prokuratura uznały, iż w wydarzeniach nie uczestniczyły osoby postronne, a zatem nie można mówić o ingerencji ludzkiej w te wydarzenia.
Komunikant, który 12 października 2008 roku upadł na schodek ołtarza w kościele św. Antoniego w Sokółce stał się widoczną przemianą hostii w Ciało Chrystusa. Po mszy
świętej o 6.30 i indywidualnej modlitwie wyruszamy w dalszą podróż aby po 120 km przybyć na WIGRY.
WZGÓRZE WIGIERSKIE , tu przyroda głośno przemawia jednym głosem z historią. Wzgórze wigierskie, to miejsce które odwiedzali wielcy królowie od Władysława Jagiełły zaczynając a na Janie Kazimierzu kończąc, to tu przybywali wielcy architekci, malarze, poeci. To właśnie Wigry wybrał Św. Jan Paweł II na miejsce swojego kilkudniowego odpoczynku.
Na wzgórzu wigierskim nie sposób pominąć pamiątkę pobytu papieża Polaka Jana Pawła II.
W budynku Kaplicy Kanclerskiej znajduje się nowożytna foresteria kamedulska związana z tym wielkim Świętym. Są to apartamenty papieskie. Warto zobaczyć to miejsce i wyobrazić sobie przechadzającego się w jego wnętrzu skromnego Karola Wojtyłę. To tu także jest inna pamiątka po „naszym papieżu”, jest to papieski szlak kajakowy. Warto zmierzyć się z tą trasą, kajaki czekają na chętnych.
Już bardzo zmęczeni , a przed nami kolejne kilometry trasy ( 158 km) aby dotrzec do SWIETEJ LIPKI - Święta Lipka to niewielka wieś na Mazurach, położona w gminie Reszel. Sąsiedztwo jezior i zamków nadaje jej atrakcyjności, jednak to nie one są jej symbolem. Święta Lipka słynie z kultu maryjnego dzięki zabytkowej bazylice, której początki sięgają XIV stulecia.
Święta Lipka - to sławne sanktuarium Maryjne już od średniowiecza przyciągające rzesze pielgrzymów nie tylko z Warmii i Prus, ale także z najdalszych zakątków Polski.-
Święta Lipka - to także obiekt zabytkowy niezwykłej wartości, zaliczany do najwspanialszych okazów późnego baroku w Polsce. Zespół architektoniczny złożony z kościoła, krużganku i klasztoru, posiada zachowaną w idealnym stanie bogatą i różnorodną dekorację. Składają się na nią rzeźby, freski, obrazy na płótnie, wyroby złotnicze oraz rzadko spotykane w takiej obfitości dzieła artystycznego kowalstwa.
LEGENDA O ŚWIĘTEJ LIPCE
Dlaczego wzniesiono tak piękną świątynię, godną największych stolic świata właśnie tutaj, wśród bagien i lasów, na zupełnym odludziu? Fakt ten tłumaczy legenda przekazywana ustnie przez pokolenia, a spisana w 1626r. przez pierwszego historyka Świętej Lipki, Michała Ciaritiusa. Początki sanktuarium maryjnego sięgają XIVw., kiedy to w Kętrzynie skazemu na śmierć objawiła się Matka Boska i poprosiła o wyrzeźbienie jej postaci z Dzieciątkiem. Mając w oczach obraz Pięknej Pani, w oczekiwaniu na egzekucję, skazany w ciągu nocy wyrzeźbił w.kawałku drewna Jej figurkę. Rankiem znaleziono przy skazańcu rzeźbę. Była tak piękna, że zdumieni doszli do wniosku, iż jest to znak bożego ułaskawienia i zwrócili skazanemu wolność. Dziękując Matce Boskiej za uratowanie życia ucieszony człowiek szedł w kierunku Reszla szukając po drodze dorodnej lipy, na.której mógłby postawić rzeźbę, jak poleciła mu Piękna Pani w widzeniu. Właśnie tutaj, gdzie stoi obecna bazylika, napotkał wspaniałą lipę. W krótkim czasie miejsce to zasłynęło cudami i.uzdrowieniami. Zdziwieni pasterze patrzyli, jak przechodzące obok lipy owieczki klękały, niewidomi odzyskiwali wzrok. Zaczęły przychodzić pielgrzymki wiernych. Proboszcz z Kętrzyna w.uroczystej procesji kilkakrotnie przenosił cudowną figurkę do kościoła w mieście. Rzeźba znikała stamtąd i ponownie pojawiała się na drzewie, gdzie ją ustawił ocalony skazaniec. Postanowiono zbudować właśnie tutaj kaplicę. Miała ona wymiary 8x12m. Lipa wystawała przez otwór w dachu. Pierwsze pisane dokumenty pozwalały stwierdzić, że w XVw. Święta Lipka była już słynnym miejscem pielgrzymkowym. Około 1519r. pieszo i boso, przybył do Świętej Lipki wielki mistrz krzyżacki, późniejszy książę Albrecht Hohenzollern. Z chwilą sekularyzacji Prus (1525r.) praktyki katolickie zostały zabronione, a tym samym pielgrzymki zakazane. Podburzeni przez starostę protestanci z Kętrzyna zniszczyli około 1525r. kaplicę, figurkę wrzucili do jeziora Wirowego. Ścięli lipę a na jej miejscu ustawili szubienicę. Ludność przychodziła potajemnie nocami i zapalała świeczki na miejscu kaplicy. W tym okresie zdarzały się również ocalenia i cudowne ozdrowienia. Sytuacja taka trwała prawie przez 100lat.
Ostatni etap pielgrzymowania w dniu dzisiejszym to GIETRZWAŁD. Po 100 km jesteśmy na miejscu zmęczeni ale radośni. Jeszcze obiadokolacja. wieczorny apel w kościele i udajemy się na spoczynek aby nabyć sił na dzień jutrzejszy
Gietrzwałd to malutka warmińska wioska położona pomiędzy Ostródą a Olsztynem. To bardzo wyjątkowe miejsce na mapie Polski, ale nieznane. Mało kto wie, że w 1877 roku miały tu miejsce objawienia maryjne i jako jedyne w Polsce zostały uznane przez Kościół. Tym samym Gietrzwałd dołączył do takich miejscowości jak Lourdes, Fatima czy La Salette. W sumie na świecie jest ich tylko kilkanaście. Sanktuarium Matki Boskiej Gietrzwałdzkiej położone jest wśród niewielkich wzgórz i było świadkiem wielu cudów. Wielokrotnie modlitwa oraz pobłogosławione przez Matkę Boską źródełko przynosiły ulgę w bólu oraz powrót do zdrowia
Podobnie jak w Fatimie, czy w Lourdes, tak i w Gietrzwałdzie Matka Boska objawiła się dzieciom. Justyna Szafryńska oraz Barbara Samulowska były kuzynkami pochodzącymi z biednych rodzin warmińskich i niczym szczególnym się nie wyróżniały. Podczas ostatniego objawienia Maria zażyczyła, by dziewczynki wstąpiły do zakonu. Po zakończeniu objawień wizjonerki zostały umieszczone u Sióstr Miłosierdzia w Lidzbarku Warmińskim, a następnie wyjechały do Chełmna nad Wisłą. Tu też w 1883 oku wstąpiły do Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia. Po zamknięciu seminarium wyjechały do macierzystego domu Zgromadzenia w Paryżu, gdzie złożyły śluby zakonne dnia 2 lutego 1889 roku. Od tego momentu ich historia wygląda inaczej.
Justyna Szafryńska z nieznanych powodów w 1897 roku występuje ze zgromadzenia i wychodzi za mąż. Żyje w nędzy i z korespondencji z jedną z sióstr wiadomo, że żałuje, iż wystąpiła ze zakonu, gdyż nie jest szczęśliwa w małżeństwie. Nie wiadomo natomiast, kiedy i gdzie umarła.
Barbara Samulowska kontynuuje życie zakonne i przygotowuje się do pracy misyjnej. W 1895 roku zostaje skierowana do Gwatemali, by pomagać ubogim. Umiera 6 grudnia 1950 roku w Szpitalu Głównym w Gwatemali, w której spędziła 54 lata swego życia. 2 lutego 2005 roku uroczystą mszą świętą odprawioną w Gietrzwałdzie rozpoczął się proces jej beatyfikacji.
Poranek 5 lipca jesteśmy na mszy świętej, śniadanie i wyruszamy na GRUNWALD. Tylko 40 km i jesteśmy na miejscu.
https://plannawypad.pl/wp-content/uploads/2021/11/grunwald-7.jpg
Podobnie jak w Fatimie, czy w Lourdes, tak i w Gietrzwałdzie Matka Boska objawiła się dzieciom. Justyna Szafryńska oraz Barbara Samulowska były kuzynkami pochodzącymi z biednych rodzin warmińskich i niczym szczególnym się nie wyróżniały. Podczas ostatniego objawienia Maria zażyczyła, by dziewczynki wstąpiły do zakonu. Po zakończeniu objawień wizjonerki zostały umieszczone u Sióstr Miłosierdzia w Lidzbarku Warmińskim, a następnie wyjechały do Chełmna nad Wisłą. Tu też w 1883 oku wstąpiły do Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia. Po zamknięciu seminarium wyjechały do macierzystego domu Zgromadzenia w Paryżu, gdzie złożyły śluby zakonne dnia 2 lutego 1889 roku. Od tego momentu ich historia wygląda inaczej.
Justyna Szafryńska z nieznanych powodów w 1897 roku występuje ze zgromadzenia i wychodzi za mąż. Żyje w nędzy i z korespondencji z jedną z sióstr wiadomo, że żałuje, iż wystąpiła ze zakonu, gdyż nie jest szczęśliwa w małżeństwie. Nie wiadomo natomiast, kiedy i gdzie umarła.
Barbara Samulowska kontynuuje życie zakonne i przygotowuje się do pracy misyjnej. W 1895 roku zostaje skierowana do Gwatemali, by pomagać ubogim. Umiera 6 grudnia 1950 roku w Szpitalu Głównym w Gwatemali, w której spędziła 54 lata swego życia. 2 lutego 2005 roku uroczystą mszą świętą odprawioną w Gietrzwałdzie rozpoczął się proces jej beatyfikacji.
Poranek 5 lipca jesteśmy na mszy świętej, śniadanie i wyruszamy na GRUNWALD. Tylko 40 km i jesteśmy na miejscu.
Pola grunwaldzkie upamiętniają najważniejsze starcie zbrojne miedzy wojskami Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego a siłami wystawionymi przez Państwo Zakonu Krzyżackiego. Bitwa rozegrała się 15 lipca 1410 roku na terytorium panstwa zakonnego , miedzy wsiami Grunwald i Stębark.
Przed nami kolejne 300 km aby dotrzeć do GRABARKI
Święta Góra Grabarka to miejsce, gdzie od stuleci podążają prawosławni pielgrzymi. Jej najstarsze dzieje nie są znane. Góra zasłynęła w 1710r., kiedy epidemia cholery szalała na terenach Podlasia. W tym czasie pewnemu starcowi we śnie zostało objawione, że ratunek można znaleźć na pobliskim wzgórzu. Wierni poszli za głosem Bożym, przynosząc ze sobą krzyże. Z modlitwą obmywali się i pili wodę ze źródełka. Według kroniki siemiatyckiej parafii ratunek od choroby znalazło wówczas ok. 10 tys. ludzi. W podzięce Bogu za cud zbudowano na tym miejscu drewnianą kapliczkę Przemienienia Pańskiego. Cerkiew przebudowywana, remontowana, upiększana dotrwała do 1990r, kiedy to podpalona spłonęła doszczętnie. Nowa cerkiew została wyświęcona w 1998r. Jest już murowana.
W 1947r. na Świętej Górze powstał prawosławny żeński klasztor św. Marty i Marii. Od tej pory historia Góry jest nieodłączna od dziejów klasztoru. Siostry modlą się i opiekują się tym świętym miejscem.
Święta Góra Grabarka – serce Kościoła prawosławnego w Polsce i miejsce o ogromnym znaczeniu dla pątników przybywających tu na sierpniowe święto Przemienienia Pańskiego. Do niesamowitego spokoju i wręcz magicznego klimatu przyczynia się również fakt, że Grabarka to wzgórze ukryte w Puszczy Mielnickiej wśród wiekowych sosen. Na wzgórzu tym, pomiędzy lasem krzyży znajduje się cerkiew p.w. Przemieniania Pańskiego oraz monaster św. Marty i Marii. Miejsce to zwane jest również Wzgórzem Pokutników lub Górą Krzyży – od krzyży pokutnych przynoszonych tu przez pielgrzymów. Na Grabarce spędzamy kilka godzin, fotografując, filmując, a przede wszystkim chłonąc tę wręcz nierealną ciszę.
Już czas wyruszyc dalej aby po 110 km dotrzec do KODNIA
Kodeń to dawne miasto, a obecnie wieś malowniczo położona w województwie lubelskim, tuż nad Bugiem, przy granicy z Białorusią, w połowie drogi między przejściami granicznymi w Terespolu i w Sławatyczach. Największą sławę miejscowość zawdzięcza Sanktuarium Matki Bożej Kodeńskiej z cudownym obrazem Madonny Gregoriańskiej. W bazylice Św. Anny znajduje się wizerunek Matki Bożej, jak głosi tradycja, ukradziony przez Mikołaja Sapiehę z kaplicy papieskiej w Rzymie. Nadbużańskie sanktuarium od XVII wieku aż do chwili obecnej przyciąga rzesze pielgrzymów z całego Podlasia i z dalszych stron. Obok kościoła mieści się dom pielgrzyma prowadzony przez Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, a także Muzeum misyjno-ornitologiczne.
Historia obrazu
Według legendy cudowny obraz namalował w VI wieku Św. Augustyn z Canterbury na wzór figury Maryi wykonanej przez św. Łukasza Ewangelistę. Wizerunek znajdował się w Rzymie w prywatnej kaplicy PAPIESKIEJ Mikołaj Sapieha, jeden z właścicieli Kodnia słynący z pobożności, w 1629 roku rozpoczął budowę kościoła katolickiego. W trakcie budowy ciężko zachorował, został sparaliżowany. Wtedy udał się w pielgrzymce do Rzymu, aby modlić się o uzdrowienie. Podczas Mszy św. w kaplicy papieskiej rzeczywiście odzyskał zdrowie, a przy okazji zobaczył obraz Matki Bożej nazywanej Matką Bożą Gregoriańską lub Matką Bożą z Guadalupe.
Sapieha zapragnął mieć cudowny wizerunek u siebie, a gdy nie otrzymał go od ówczesnego papieża Urbana VIII, to ukradł go w nocy i wywiózł do Kodnia uciekając przed pościgiem. Papież za ten postępek ukarał zuchwałego magnata ekskomuniką. Jednak po kilku latach ze względu na postawę Sapiehy, Urban VIII cofnął klątwę i zgodził się na pozostanie obrazu w Kodniu. W literacki sposób opowiedziała o tych wydarzeniach Zofia Kossak-Szczucka w książce „Błogosławiona wina”.
W 1723 roku obraz Matki Bożej Kodeńskiej został koronowany jako trzeci na ziemiach Rzeczpospolitej po Matce Bożej Częstochowskiej i Matce Bożej Trockiej. Po Powstaniu Styczniowym Kodeń dotknęły represje ze strony władz carskich. Gdy kościół zamieniono na cerkiew, w 1875 roku cudowny obraz został wywieziony na Jasną Górę, skąd powrócił do Kodnia w 1927 roku. Od samego początku aż do chwili obecnej sanktuarium Matki Bożej Kodeńskiej przyciąga rzesze pielgrzymów. ZOFIA KOSSAK –SZCZUCKA - --BŁOGOSŁAWIONA WINA – warto przeczytac te książkę aby wiecej zdobyc informacji o tym cudownym obrazie
Przed nami SANKTUARIUM SW. ANTONIEGO Z PADWY W RADECZNICY
Historia objawień rozpoczyna się 8 maja 1664 roku. To właśnie wtedy w malowniczej scenerii Roztocza, pośród pięknych krajobrazów, po raz pierwszy w historii Polski objawił się św. Antoni. Ukazał się on na Łysej Górze, u stóp której leży wieś Radecznica. Świętego ujrzał ubogi jej mieszkaniec, trudniący się tkactwem Szymon. Historyczne źródła i tradycyjne przekazy zgodnie utrzymują, iż Szymon Tkacz (tak będzie on później nazywany) otrzymał łaskę rozmowy ze świętym. W kilku objawieniach św. Antoni wyrażał życzenie, aby na Łysej Górze powstała świątynia. Święty zapewniał, że gromadzący się tutaj jego czciciele otrzymają od Boga liczne łaski. U stóp góry, przy źródłach wodnych objawienia się powtórzyły. Tradycja podaje, że św. Antoni błogosławił wodę, dzięki której wierni dostąpili wielu uzdrowień. Zadaniem Szymona było przekonać odpowiednie władze kościelne i zacniejszych mieszkańców okolic o autentyczności objawień, a także skłonić do wypełnienia pragnień Świętego.”
Koniec naszego podróżowania, ale na koniec zwiedzimy jeszcze ZAMOŚĆ
Zamość to polskie miasto powiatowe leżące w województwie lubelskim. To główny ośrodek skupiający najwięcej mieszkańców przylegających terenów nazywanych Zamojszczyzną. To zarazem także jedno z najbardziej rozpoznawalnych miast naszego kraju. Co stoi za turystyczną popularnością Zamościa? Przede wszystkim unikalna architektura, dzięki której miasto jest nazywane "perłą renesansu". Stare Miasto Zamościa zostało wpisane na listę UNESCO w roku 1992.
Z czego jest znany Zamość?
Atrakcje w Zamościu
• Twierdza Zamość...
• Brama Lwowska w Zamościu....
• Kościół Rzymskokatolicki pw....
• Rynek Wielki oraz Ratusz w Zamościu....
• Urzekające Kamienice ormiańskie....
• Pałac Zamoyskich oraz Pomnik Jana Zamoyskiego....
• Katedra Zmartwychwstania Pańskiego i św....
• Muzeum Broni i Fortyfikacji „Arsenał” w Zamościu.
6 lipiec godziny wieczorne - ŻAL WRACAĆ - ale do następnej pielgrzymki gdzie znów zwiedzimy kawałek naszej OJCZYZNY